Płace rosną najwolniej od 5 lat, zatrudnienie w Polsce spada
Wynagrodzenia rosną wolniej, zatrudnienie nadal spada
Kwietniowe dane z rynku pracy pokazały, że presja płacowa w dużych firmach słabnie. Przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw wyniosło w kwietniu 2026 roku 9530,74 zł brutto i było o 5,4% wyższe niż rok wcześniej. To najwolniejsze tempo wzrostu od lutego 2021 roku.
W ujęciu miesięcznym średnia krajowa obniżyła się o 1,3%, po wzroście o 5,7% miesiąc wcześniej. To efekt tego, że marzec zwykle przynosi premie roczne, nagrody i inne dodatkowe wypłaty. W kwietniu takich składników było mniej albo nie było ich wcale.
Dla pracowników to mniej korzystny odczyt, ale z perspektywy gospodarki oznacza on słabszą presję na ceny. Przy inflacji CPI oszacowanej na 3,2% realna dynamika płac wyniosła 2,10% rdr. To najniższy wynik od września 2023 roku.
Niższe tempo wzrostu płac może też opóźniać dyskusję o podwyżkach stóp procentowych w NBP. Dla osób wymieniających pieniądze ważne jest to, że wolniejszy wzrost wynagrodzeń zwykle oznacza mniejszą presję na szybkie podbijanie kosztów w gospodarce.
Zatrudnienie w firmach wciąż słabnie
GUS podał też, że przeciętne zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw wyniosło w kwietniu 6386,4 tys. osób. To o 11,6 tys. mniej niż w marcu i o 0,9% mniej niż rok wcześniej.
Spadek zatrudnienia nie jest jednorazowym zjawiskiem. W ubiegłym roku liczba etatów w sektorze przedsiębiorstw zmniejszyła się o 43,4 tys., a w 2024 roku o 41,6 tys.. Po czterech miesiącach 2026 roku bilans wynosi -23,9 tys..
To pokazuje, że na rynku pracy utrzymuje się ostrożność po stronie firm. Dla części gospodarstw domowych oznacza to mniejszą skłonność pracodawców do podnoszenia płac, a dla osób zarabiających w walutach obcych – większą uwagę na to, ile realnie zostaje po przewalutowaniu na złote.
Dlaczego te dane są ważne dla złotego
Rynek pracy nadal nie daje sygnału powrotu do bardzo szybkiego wzrostu płac, który widoczny był w latach 2022-24. Wtedy wynagrodzenia rosły dwucyfrowo, a dziś dynamika jest wyraźnie niższa. To istotne zwłaszcza wtedy, gdy pojawiają się nowe czynniki inflacyjne, w tym napięcia na Bliskim Wschodzie.
Jeśli presja cenowa nie przyspieszy mocniej, NBP może zachować ostrożność w kolejnych miesiącach. Dla złotego oznacza to zwykle mniej gwałtownych reakcji, ale też większą zależność od danych o inflacji i nastrojów na rynkach globalnych.
W praktyce dla czytelników kantor.exchange najważniejsze jest to, że kwietniowe dane nie pokazują powrotu silnego wzrostu płac. Zamiast tego widać dalsze hamowanie i słabszy popyt na pracę w dużych firmach.
Źródła