Upadek Cinkciarz.pl po kłopotach z wypłatami i utracie licencji
Historia upadku Cinkciarz.pl i zatrzymania Marcina P. po 1,5 roku za oceanem
Marcin P. został zatrzymany w Stanach Zjednoczonych ponad 1,5 roku po opuszczeniu Polski. Wcześniej publicznie atakował banki i instytucje państwowe, a jak wynika z doniesień medialnych, przed aresztowaniem próbował ukryć się w amerykańskiej armii.
Sprawa Cinkciarz.pl zaczęła się od opóźnień w wypłacie środków klientów. We wrześniu 2024 roku klienci skarżyli się na wielogodzinne oczekiwanie na przelewy, a kilka tygodni później kantor stracił licencję na świadczenie usług płatniczych.
Kontrolerzy z KNF zarzucili spółce mieszanie własnych pieniędzy ze środkami klientów. Z czasem opóźnienia w przelewach się wydłużały, aż wypłaty całkowicie ustały. Oszczędności tysięcy osób utknęły na rachunkach kantoru, a późniejsze działania prokuratury pokazały, że brakowało tam środków, które powinny się znajdować.
Według ustaleń opisywanych w sprawie brak mogł sięgać 150 mln złotych. Klienci przez wiele dni czekali na swoje pieniądze, a część z nich zgłaszała problemy nawet przy kontakcie z infolinią. Jednocześnie spółka i jej prezes przedstawiali się jako ofiary ataku ze strony państwa i sektora bankowego.
Oskarżenia wobec państwa, straty w sprawozdaniach i śledztwo
Marcin P. i kierowana przez niego spółka Conotoxia twierdzili, że planowali przekształcenie w bank z milionem klientów. W ich narracji przeszkodą miał być atak KNF i działania konkurencji. W publicznych wypowiedziach pojawiały się też groźby pozwów na 7,5 miliardów złotych przeciwko instytucjom finansowym.
Równolegle, jak opisywano, Marcin P. przepisał należące do siebie nieruchomości w Zielonej Górze na członka rodziny. Stało się to 3 dni po odebraniu licencji jego spółkom przez KNF, a następnie wyjechał do Stanów Zjednoczonych.
Prokuratura Regionalna w Poznaniu wszczęła śledztwo na początku października 2024 roku. Pod koniec miesiąca do siedziby spółki wkroczyło CBŚP, a przeszukania objęły także domy przepisane na rodzinę prezesa.
W styczniu 2025 roku Marcin P. oskarżał funkcjonariuszy o kradzież 5 pendrive’ów z danymi do 33 portfeli kryptowalut zawierających 492 bitcoiny. Prokuratura nie komentowała tych doniesień, a sam zainteresowany nie przedstawił dowodów potwierdzających swoją wersję. W protokołach z przeszukania nie wpisano sprzętowych portfeli kryptowalut.
W toku śledztwa zarzuty usłyszało kilka osób związanych ze spółką, w tym członek zarządu, główna księgowa oraz kolejne cztery osoby na początku 2026 roku. Prokuratura szacuje dziś straty klientów Cinkciarz.pl na minimum 185 mln zł.
Od medialnych deklaracji do upadłości i zatrzymania w USA
W drugiej połowie 2025 roku prezes kantoru przestał publicznie atakować KNF i klientów w mediach społecznościowych. Wcześniej zapowiadał nawet produkcję papieru toaletowego z napisem „KNF”, który miał rozwijać skrót „Kocham Najbardziej Finanse”.
W jednym z wpisów odpowiadał też krytykom w ostrym tonie i przekonywał, że poradzi sobie z „patologią polskiego systemu”. Równocześnie spółka przez lata notowała straty, a jej wyniki finansowe nie dawały podstaw do spokojnej oceny sytuacji.
Jak wynika z analiz sprawozdań grupy Conotoxia, właściciela Cinkciarz.pl, przez 8 lat działalności ani jeden rok nie zakończył się zyskiem. Straty rosły, a pod koniec 2023 roku zbliżyły się do 200 mln zł. W tym samym czasie zarząd wypłacił sobie 68 mln zł wynagrodzenia, a grupa korzystała z pożyczek odnawialnych na 133,5 mln zł.
28 października 2025 roku sąd ogłosił upadłość kantoru, a do spółki wszedł syndyk. 19 maja w USA zatrzymano Marcina P., o czym media w Polsce dowiedziały się 2 dni później. Według nieoficjalnych ustaleń został ujęty na poligonie wojskowym w stanie Missouri, gdzie brał udział w szkoleniu.
Na liście Interpolu znalazł się w lipcu 2025 roku. Wydano za nim czerwoną notę za oszustwo i pranie pieniędzy. Sprawa Cinkciarz.pl pozostaje jednym z największych upadków na polskim rynku usług wymiany walut dla klientów detalicznych.
Źródła