Złoto jako bezpieczna przystań wobec niepewności dolara i rynku
Złoto znów w centrum uwagi, bo rośnie nieufność do pieniądza fiducjarnego
W najnowszym raporcie z cyklu In Gold We Trust ekonomiści z Incrementum przekonują, że słabnące zaufanie do rządów, banków centralnych i walut fiducjarnych, czyli pieniądza opartego na decyzji państwa, sprzyja dalszemu wzrostowi znaczenia złota. W ich ocenie to właśnie erozja zaufania stoi za powrotem zainteresowania kruszcem.
Autorzy przypominają, że w 2025 roku złoto zdrożało w dolarach o blisko 65 procent, notując najwyższą roczną stopę zwrotu od 45 lat. W styczniu 2026 roku metal szlachetny zyskał niemal 30 procent, po czym wszedł w okres wyraźniejszej korekty. Po odbiciu w lutym nie ustanawiał już nowych szczytów i zmierzał ku trzeciemu z rzędu miesiącowi na minusie.
Incrementum twierdzi jednak, że wiosenna słabość nie zmienia długiego obrazu rynku. W ich ocenie to nadal element większej hossy, która może dopiero wchodzić w bardziej dynamiczną fazę. Taki pogląd opiera się na założeniu, że obecny ład monetarny wyraźnie się zużywa.
Dolar traci status bezpiecznego punktu odniesienia
W raporcie mocno wybrzmiewa teza o końcu dominacji USA po II wojnie światowej. Przez dekady USD pełnił rolę głównej waluty rezerwowej świata, a obligacje skarbowe Stanów Zjednoczonych uchodziły za aktywo pozbawione ryzyka. Zdaniem autorów ten porządek słabnie.
Jako ważny punkt zwrotny wskazują lata 70. XX wieku, gdy system z Bretton Woods ustąpił miejsca systemowi petrodolara. W praktyce handel ropą był rozliczany wyłącznie w USD, a nadwyżki eksportowe trafiały na amerykański rynek finansowy, głównie do obligacji skarbowych. Dziś, jak oceniają, ten model jest stopniowo podważany.
Ekonomiści z Liechtensteinu łączą to także z napięciami wokół Iranu i Cieśniny Ormuz. Uważają, że ewentualne rozliczanie ropy w innych walutach, na przykład w renminbi, mogłoby dodatkowo osłabiać pozycję dolara. W ich interpretacji byłby to kolejny krok w stronę bardziej wielobiegunowego systemu monetarnego.
W tle pojawia się też obawa przed powtórką stagflacji, czyli jednoczesnego wysokiego wzrostu cen i słabego tempa wzrostu gospodarczego. Autorzy przypominają, że po pierwszej fali inflacji z lat 1973-74 przyszła druga, silniejsza, a złoto w latach 70. mocno zyskało na wartości.
Banki centralne wracają do złota
Raport wskazuje również na rosnące zainteresowanie złotem ze strony banków centralnych. To, zdaniem autorów, ma być forma zabezpieczenia przed ewentualnym resetem globalnego systemu finansowego. Wskazują też na przygotowania do przeszacowania rezerw złota w Stanach Zjednoczonych.
W bilansie USA złoto jest nadal wyceniane po 42,22 dolara za uncję, mimo że jego cena rynkowa jest wielokrotnie wyższa. Gdyby rezerwy przeliczyć według aktualnych notowań, Departament Skarbu mógłby wykazać znaczący zysk księgowy. W podobnym duchu autor odnosi się do pomysłu podnoszenia wartości rezerw złota także w innych państwach.
W części poświęconej Azji raport opisuje rozbudowę infrastruktury opartej na kruszcu, zwłaszcza w Chinach. Shanghai Gold Exchange ma stopniowo tworzyć system, w którym złoto pełni rolę zabezpieczenia dla pożyczek repo i transakcji rozliczeniowych. W ocenie autorów może to oznaczać budowę równoległego porządku finansowego poza dolarem.
Na tej podstawie Incrementum utrzymuje swoje prognozy dla złota. W scenariuszu inflacyjnym zakłada cenę 8 926 USD/oz. w 2030 roku, a w bazowym 4 822 USD/oz. Obecnie rynek po ostrej korekcie wycenia uncję na około 4 415 USD, po styczniowym rekordzie wszech czasów na poziomie 5 625,89 USD/oz.
Autorzy zastrzegają, że po drodze mogą pojawiać się głębokie spadki, nawet rzędu 20 do 30 procent. Przy obecnych poziomach oznaczałoby to przecenę o 800-1000 USD na uncji. Mimo to ich główna teza pozostaje niezmienna: w świecie słabnącego zaufania i wysokiej podaży pieniądza złoto ma pełnić rolę aktywa ochronnego.
Źródła