RPP cierpliwa wobec podwyżek stóp procentowych, podwyżki możliwe w 2027 roku
RPP zachowuje ostrożność i na razie nie spieszy się z podwyżkami stóp. Z wypowiedzi prezesa NBP wynika, że decydenci chcą najpierw zobaczyć, czy ryzyka inflacyjne rzeczywiście się materializują, a nie reagować na samą obawę o ich wzrost.
Dla osób wymieniających pieniądze to ważny sygnał, bo dłuższy okres stabilnych stóp zwykle oznacza mniejszą presję na gwałtowne zmiany kursów. Ekonomiści oceniają, że w takim układzie podwyżki mogą pojawić się dopiero na początku 2027 r., jeśli scenariusz inflacyjny się pogorszy.
Prezes NBP Adam Glapiński przekazał na czwartkowej konferencji, że RPP jest gotowa do działania już w listopadzie, gdyby w najnowszej projekcji pojawiły się niepokojące i narastające sygnały inflacyjne. Jednocześnie nie zakłada on obecnie, że do zmiany stóp wówczas dojdzie. Ekonomiści odczytują to jako kontynuację podejścia „wait-and-see”, czyli czekania na twardsze dane.
W ocenie ekonomistów Erste rada najpierw chce zobaczyć materializację ryzyk inflacyjnych, zanim zdecyduje się na reakcję. Ich prognoza nadal zakłada długi okres stabilnych stóp procentowych. Ewentualne zaostrzenie polityki pieniężnej mogłoby pojawić się na początku 2027 r., gdy wygaśnie rządowy program ograniczający wzrost cen paliw.
Podobnie oceniają to ekonomiści ING. Ich zdaniem ton konferencji sugeruje, że RPP pozostaje cierpliwa i nie ma skłonności do szybkiego zacieśniania polityki pieniężnej, dopóki wzrost inflacji wynika głównie z szoku zewnętrznego. Jeśli taki szok energetyczny będzie się przeciągał, możliwe są podwyżki w I kw. 2027 r., o 25 pb. każda, przy ryzyku niewielkiego wzrostu inflacji bazowej na przełomie 2026 i 2027 r.
W październiku RPP utrzymała stopę referencyjną na poziomie 3,75 proc. Był to siódmy miesiąc z rzędu bez zmiany. Dla rynku walutowego oznacza to, że na razie głównym punktem odniesienia pozostaje cierpliwość banku centralnego, a nie szybka zmiana kosztu pieniądza.
Źródła